piątek, 27 czerwca 2014

Pracująco #13 : Warsztaty fotograficzne w Złodziejewie - kilka prac z portfolio.

mój ulubiony dotychczas makijaż tam wykonany
  

Cześć! Jeśli śledzisz mnie na fb lub instagramie, to zapewne wiesz o tym co porabiam w mojej pracy na bieżąco. Jeśli nie, to objaśniam, że od pewnego czasu na stałe pracuję przy słynnych na całą Polskę ogólnopolskich tak zwanych warsztatach fotograficznych w Złodziejewie. Odbywają się pod Szubinem, w małej wsi Zalesie, a dokładniej w przepięknym pałacu. Cieszą się one powodzeniem ze względu na niesamowity klimat zdjęć, które tam powstają.

Pod koniec lipca mam niezły maraton związany z tym zleceniem. Będę tam pracować codziennie i będzie wiele makijaży do zrobienia, jednego dnia może i z 6 modelek do pomalowania a bardzo krótkim czasie, a wymaga to ode mnie dojazdu tam z Bydgoszczy, więc oznacza to codzienną tułaczkę PKSami z samego rana :)

Najpierw kapinka zza kulis:



 Przedstawiam, więc kilka prac z moim makijażem właśnie tam powstałych.


fot. Arkadiusz Chomik

 fot. Marcelina Oczkowska

fot. Jacek Batkowski

 fot. Rafał Bojar
 fot. Jacek Batkowski

 fot. Amos Photography




fot. Rafał Bojar

Na dzisiaj mam tylko tyle zdjęć z mojego portfolio do podzielenia się z Wami.

niedziela, 22 czerwca 2014

Pracująco # 12 trochę zza kulis i prac z portfolio


Cześć! Mocno pokutuję nad tym, że tak długo znowu mnie nie było, ale tyle się u mnie dzieje, że ledwo to ogarniam. Jestem zawalona pracą od rana do nocy. Prowadzenie biznesu jest jednak trudne i pochłaniające. Do tego finiszuję ostatnią sesję egzaminacyjną na studiach w moim życiu oraz pisałam pracę magisterską, którą obronię we wrześniu. Poza tym mam teraz bardzo ciężki czas, bo przechodzę w ten najtrudniejszy etap w życiu i kończę ten beztroski, a z tym wiążę się wiele spraw, stresów i decyzji  :)
To co u mnie się dzieje regularnie można śledzić na facebooku, do czego baaaardzo zapraszam.

Dzisiaj kolejna porcja zza kulis mojej pracy i jej efektów. Mam nadzieję, że się Wam spodobają. Do przeczytania! A będzie to niedługo, już mam nowy poradnikowy film na youtube, więc pojawi się z nim post.















fot. Szymon Jan Niemczewski / Pijane Fetysze
model: Kuba Górski / A S Model Management
stylist: Oliwia Górska
make up: Emilia Lipińska




fot. Beata Banach












PS. Od teraz w końcu będziecie mnie widzieć w jakości full HD, a ja będę mogła zrealizować wszystkie swoje pomysły, które na tę chwilę odkładałam od miesięcy :) Ah moje cacuszko, love, love, love! <3 br="">



Na dzisiaj to wszystko, pozdrawiam! Emi

poniedziałek, 19 maja 2014

Recenzja & test high end #2: Maskara Armani, Eyes to kill Excess



Dziś kolejna recenzja produktu "high-end", czyli tego "wysokopółkowego". Tym razem znowu maskara - Armani, Eyes to kill w wersji Excess, bo są dwie. Jeszcze grafitowa, którą jest, tzw. Regular.

Z założenia producenta jest to maskara pogrubiająca i w tej recenzji potwierdzę to lub obalę. 



szczoteczkę jak widać ma dość popularną, zwykłą, z bardzo gęstym włosiem, mieszanym - raz krótszym, raz dłuższym

cena: ok 170 zł

Opis producenta: Tusz do rzęs Eyes Kill Excess, dostępny jest na rynku od jesieni 2010, to ponoć ulubiona mascara Megan Fox. Tusz Eyes to Kill Excess jest bardzo czarny, zwiększa objętość rzęs i ma nadzwyczajne właściwości pogrubiające. Błyskawicznie podkreśla i nadaje makijażowi głębię sprawia, że spojrzenie jest naprawdę zabójcze. Szczoteczka mascary dokładnie rozdziela i wydłuża rzęsy a jej formuła z Wax Complex (mieszaniną twardych i miękkich wosków) zapewnia trwały efekt makijażu, przy jednoczesnym zachowaniu miękkości i lekkości rzęs. 

I w sumie moja recenzja mogłaby się skończyć na stwierdzeniu, że zgadzam się z każdym powyższym słowem!  
Dawno, albo i nigdy nie spotkałam się z tym, aby opis producenta, był niczym idealną recenzją produktu, a nie tylko marketingowym słowotwórstwem.







Niestety nie mam zdjęcia moich rzęs przed, ale kto je widział, ten wie, że taki efekt jaki osiągnęłam tą maskarą, to w jej wykonaniu naprawdę mistrzostwo. Mało jaką drogeryjną mogę osiągnąć efekt tak pogrubionych rzęs, a przy tym niesklejonych.

Zalety: 
+ maksymalnie pogrubia, a przy tym wspaniale rozdziela, nie sklejając nawet przy dwóch   warstwach i więcej  
+ dość wydłuża
+ nie kruszy się
+ w miarę dobrze unosi rzęsy od nasady, utrzymując je w tym podkręceniu do samego końca
+ intensywny kolor czerni
+ daje efekt równego podkreślenia, że dolne i górne rzęsy tworzą jakby całość
+ efekt utrzymuje się przez cały dzień

Wady: 
-  niebotycznie wysoka cena
- dostępność, z tego względu, że w Polsce wyłączność na jego sprzedaż  ma tylko Douglas,  który jest tylko w bardzo dużych miastach
- szybko wysycha w opakowaniu, a co przy takiej cenie jest dużym minusem


Co do wątku, którego ciągnę w raz z tą serią recenzji, czyli udowodnienia sobie i Wam racji lub obalenia mojej teorii jaką głoszę, że maskary są produktami, których działanie tylko zależy od szczoteczki oraz techniki nakładania, a nie formuły tuszu i bez względu na markę będą dobrze działać, więc kupowanie ich za powyżej 100 zł to tylko niepotrzebne przepłacanie.
Czy w tym przypadku mogę już stwierdzić, że się jednak pomyliłam?  
Powiem szczerze, że praktycznie taki sam efekt uzyskiwałam maskarą Wibo Extreme Lashes z tego co pamiętam. (recenzja jej u mnie na kanale i blogu) Chociaż muszę przyznać, że faktycznie poza nią i jeszcze I love extreme z Essence, to nie pamiętam, bym kiedydokolwiek czymś innym osiągała taki efekt na moich beznadziejnych rzęsach. Jeszcze High Impact działała podobnie, a Givenchy z poprzedniej recenzji była nawet lepsza, więc mimo zachwytu nad jej efektem dalej nie jestem w stanie stwierdzić, że się mylę z moją teorią. Choć jest warta sporych pieniędzy, to jednak nie ok 170 zł, bo to jest ceną niepoważną i na pewno zbyt wygórowaną. 

A Wy mieliście z nią styczność? Jak tak, to chętnie poczytam, jakie zrobiła na Was wrażenie :)


Pozdrawiam, całuję, tulę,
Emilia Cecylia

środa, 14 maja 2014

Backstage of my work as MUA #12: naked photoshoot


fot. Marzena Bukowska / bukowska photography
model: Monika Synytycz
mua/hairstylist: Emilia Lipińska
assistant: Gosia Pietrzak
 
Przedstawiam Wam kolejne prace z mojego portfolio oraz co nieco z backstage'u mojej pracy przy akurat tej sesji, która była "testem" modelki dla pewnego magazynu. Jest to przeboska modelka - nowa gwiazda teledysku Donatana. 

 Zapraszam do filmu, gdzie można zobaczyć w akcji :)























do przeczytania! :)
pozdrawiam, całuję, tulę
Emilia Lipińska